• Polski
  • English
    • Contrast
    • Font

Powiat Nyski ogłasza nabór wniosków o przyznanie stypendium studentom kształcącym się na kierunku lekarskim w roku akademickim 2026/2027, w uczelni mającej siedzibę na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Składanie wniosków do 20 listopada.

Stypendium może być przyznane na okres od 9 do 27 miesięcy, tj. na okres 9 miesięcy w każdym roku akademickim przypadającym na łączny okres przyznania stypendium (od dnia 1 października danego roku kalendarzowego do dnia 30 czerwca następnego roku kalendarzowego), nie dłużej jednak niż do dnia zakończenia studiów przez studenta.

Stypendium może być przyznane osobie, która spełnia łącznie następujące warunki:

  • jest studentem IV, V lub VI roku kształcącym się na kierunku lekarskim,
  • nie powtarza roku, na który ubiega się o przyznanie stypendium,
  • nie korzysta z urlopów określonych w regulaminie studiów w okresie, na który ubiega się o przyznanie stypendium,
  • zobowiąże się do odbycia stażu i podjęcia pracy w podmiocie leczniczym, którego podmiotem tworzącym jest Powiat Nyski, który udziela świadczeń medycznych w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, na okres pracy odpowiadający okresowi pobierania stypendium, liczony w pełnych latach, po uzyskaniu pełnego prawa wykonywania zawodu, nie później niż 10 miesięcy po jego uzyskaniu,
  • zobowiąże się do dokonania wyboru specjalizacji lekarskiej, która jest deficytowa w podmiocie leczniczym, o którym mowa w pkt 4, w którym podejmie zatrudnienie.

Wysokość stypendium wynosi: 2 500 złotych brutto miesięcznie.

Stypendium przysługuje tylko w czasie trwania studiów.

Szczegóły ogłoszenia https://bip.powiat.nysa.pl/a,24731,nabor-wnioskow-o-przyznanie-stypendium-dla-studentow-ksztalcacych-sie-na-kierunku-lekarskim-w-roku-a.html

Wizyta u lekarza to dla pacjenta coś znacznie więcej niż tylko okazanie wyników badań czy zgłoszenie konkretnej dolegliwości. Każdy chory przynosi do gabinetu swoje obawy, wcześniejsze przeżycia, lęk oraz chaos informacyjny, który próbuje poukładać. Dla studentów kierunków medycznych to jedna z fundamentalnych lekcji: wiedza akademicka to zaledwie fundament. W codziennej praktyce najważniejsza jest umiejętność przekazania jej w sposób opanowany, zrozumiały i odpowiedzialny. Medycyna oparta na empatii nie może istnieć bez rzetelnego dialogu. Chory opuszczający gabinet musi dokładnie zrozumieć swoją sytuację, cel zleconego leczenia oraz kolejne kroki, jakie powinien podjąć.

Za objawami zawsze kryje się człowiek

Człowiek szukający pomocy medycznej to nie tylko “przypadek chorobowy”, to osoba mająca swoje codzienne obowiązki, ograniczenia i masę wątpliwości, których często nie potrafi ubrać w słowa. Mówiąc o bólu, dusznościach czy przewlekłym zmęczeniu, pacjent może jednocześnie odczuwać wstyd, lęk przed diagnozą czy zagubienie w medycznym żargonie. Bywa i tak, że ukrywa ważne symptomy, po prostu nie wiedząc, że mają one znaczenie dla personelu medycznego.

Z tego powodu wywiad lekarski to znacznie więcej niż mechaniczne odhaczanie punktów w kwestionariuszu. To moment na dostrzeżenie pacjenta w sytuacji dla niego kryzysowej i stresującej. Przyszli pracownicy ochrony zdrowia muszą wykształcić w sobie umiejętność “czytania między wierszami” – wyłapywania tego, czego chory nie mówi wprost, jego ukrytych lęków czy stref niewiedzy. Taka wrażliwość pozwala dopasować język i formę rozmowy tak, by realnie wspierały one proces zdrowienia.

Dobra diagnoza wymaga “ludzkiego” języka

Bez głębokiej wiedzy medycznej nie ma mowy o bezpiecznym leczeniu, rehabilitacji czy profilaktyce. Jednak nawet najbardziej trafne rozpoznanie traci na wartości, jeśli pacjent nie ma pojęcia, co ma z nim zrobić. Chory, mimo otrzymania konkretnych zaleceń, może czuć się bezradny wobec procedur, których celu nie rozumie. Może wyjść z plikiem dokumentów, nie wiedząc, jak dawkować leki, na jakie sygnały alarmowe zwracać uwagę i kiedy zapisać się na wizytę kontrolną.

Jak wskazuje Agencja ds. Badań i Jakości Opieki Zdrowotnej (AHRQ), na całościowe doświadczenie pacjenta składa się m.in. bezproblemowy dostęp do informacji oraz partnerski dialog z personelem. Sprawna komunikacja nie umniejsza wagi wiedzy medycznej, lecz decyduje o jej skuteczności w realnym życiu. To, jak pacjent ocenia opiekę, zależy w dużej mierze od tego, czy potrafi wdrożyć zalecenia po powrocie do domu. Profesjonalna diagnoza medyczna musi więc zostać przetłumaczona na prosty, codzienny język.

Postępowanie pacjenta zawsze ma swoją przyczynę

Gdy chory nie stosuje się do planu leczenia, rzadko wynika to z czystego lekceważenia. Bardzo często powodem jest zwykłe niezrozumienie wytycznych. Stres towarzyszący wizycie sprawia, że w pamięci zostają tylko strzępy rozmowy. Pacjent może po prostu bać się efektów ubocznych, nie wiedzieć, jak połączyć kurację z pracą czy opieką nad rodziną, nie mieć wsparcia u bliskich albo wstydzić się przyznać do swojej niewiedzy. Lekarzowi może się wydawać, że pacjent jest oporny lub obojętny, podczas gdy jego zachowanie wynika z realnych problemów życiowych.

Medyk nie musi rezygnować z medycyny opartej na faktach ani bawić się w psychologa zgadującego intencje. Kluczem jest dialog, który pozwala namierzyć źródło problemu: czy barierą jest lęk, brak wiedzy, sytuacja domowa, czy może zbyt skomplikowany język zaleceń. Partnerskie podejście nie oznacza, że lekarz ma bezkrytycznie zgodzić się ze wszystkim. Chodzi o takie poznanie realiów pacjenta, by stworzyć plan leczenia, który ma on szansę realnie i bezpiecznie wdrożyć.

Szum informacyjny zwiększa ryzyko błędu

Codzienność pacjenta to jednak nie tylko emocje czy praca, ale też potężne środowisko informacyjne. Dzisiejszy chory jest wręcz bombardowany komunikatami o zdrowiu z różnych stron. Część słyszy w gabinecie i dostaje na piśmie. Jednocześnie korzysta z narzędzi cyfrowych: Internetowego Konta Pacjenta, powiadomień SMS, maili z przychodni, e-skierowań czy systemów e-rejestracji.

Do tego dochodzą aplikacje medyczne i komercyjne portale pacjenta czy serwisy takie jak erecepty24, które tłumaczą zasady konsultacji online czy warunki wystawiania e-recept.
W tym gąszczu chory musi mieć absolutną jasność, że automatyczny komunikat systemowy, kod czy formularz nie są równoznaczne z samą decyzją lekarską. Dotyczy to chociażby e-recepty, która powinna zostać wystawiona dopiero po rzetelnej ocenie medycznej tylko i wyłącznie przez lekarza lub inną osobę uprawnioną do wystawienia recepty.

Mnogość tych kanałów sprzyja nieporozumieniom. Pacjent może pomylić informację techniczną z zaleceniem medycznym, zapamiętać tylko część wytycznych albo pogubić się w tym, czy ma czekać na kontakt, czy samemu podjąć kolejny krok. Rola przyszłego personelu medycznego polega więc także na precyzyjnym określaniu statusu informacji: pacjent musi wiedzieć, co jest tylko terminem wizyty lub wynikiem badania, a co kluczową decyzją terapeutyczną wymagającą omówienia.

Jak w praktyce wygląda precyzyjna komunikacja?

Skoro pacjent styka się z informacjami w tak wielu miejscach, przyszły medyk musi zrobić coś więcej niż tylko mówić prostym językiem. Jego zadaniem staje się kategoryzacja danych: oddzielenie spraw priorytetowych od technicznych, jasne określenie celu leczenia i wskazanie dalszej drogi. Chory potrzebuje konkretu – co ma zrobić najpierw, na co uważać i kiedy przyjść na kontrolę.

Jasny komunikat wcale nie musi być długi. Kluczem jest odpowiednia hierarchia: najpierw najważniejsza wiadomość, potem uzasadnienie, a na końcu konkretne działanie. Zamiast zasypywać pacjenta lawiną danych, lepiej pokazać mu, jak dana informacja wpływa na jego codzienne życie i proces zdrowienia.

Centers for Disease Control and Prevention (CDC) podkreśla, że problemy ze zrozumieniem kwestii zdrowotnych często wynikają z tego, jak instytucje medyczne konstruują swoje komunikaty. To jasno definiuje zadanie dla przyszłych medyków: nie wystarczy rzucić pytania „Czy wszystko jasne?”. Trzeba upewnić się, że pacjent otrzymał instrukcje w formie, którą jest w stanie zapamiętać i bez problemu zastosować w domu.

Samo pytanie „Czy wszystko jasne?” to za mało

Gdy pytamy pacjenta, czy wszystko rozumie, jego potaknięcie często bywa złudne. Chory może przytaknąć, mimo że po wyjściu z gabinetu będzie zupełnie zagubiony. Powody są proste: chęć skrócenia wizyty, onieśmielenie autorytetem medyka, wstyd przed zadaniem pytania albo fakt, że chaos w głowie pojawia się dopiero po zamknięciu drzwi. Dlatego zrozumienia pacjenta nigdy nie wolno brać za pewnik. Należy je zweryfikować, ale w sposób partnerski, który nie przypomina szkolnego egzaminu.

Znakomicie sprawdza się tu technika teach-back, rekomendowana przez Agencję ds. Badań i Jakości Opieki Zdrowotnej (AHRQ). Polega ona na tym, że pacjent własnymi słowami opisuje, co zapamiętał z zaleceń. Nie jest to test inteligencji ani sprawdzian pamięci – to weryfikacja dla samego medyka, czy przekazał informacje w sposób przystępny.

Zamiast standardowego pytania o jasność przekazu, lepiej poprosić: „Proszę mi opowiedzieć, jak od jutra będzie Pan przyjmował ten lek” albo „Jak planuje Pani wykonywać te ćwiczenia w domu?”. Taki zabieg natychmiast obnaża ewentualne luki informacyjne i pozwala na bieżąco skorygować lub uprościć komunikat.

Trening komunikacji już na etapie studiów

Sztuki efektywnego dialogu z pacjentem nie trzeba uczyć się dopiero po dyplomie. Idealnym momentem na szlifowanie tej umiejętności są studia: zajęcia praktyczne, symulacje medyczne, wolontariaty czy działalność w kołach naukowych. Każda okazja, by zebrać wywiad, asystować przy badaniu, wyjaśnić przebieg procedury czy podsumować z pacjentem plan działania, jest doskonałym poligonem doświadczalnym.

W tym treningu kluczowe jest nie tylko samo mówienie, ale też obserwowanie reakcji odbiorcy. Studenci mogą ćwiczyć zadawanie pytań otwartych, porządkowanie chaotycznych wypowiedzi pacjenta i sprawne puentowanie rozmowy. Warto świadomie podejmować się zadań wymagających “tłumaczenia” medycyny na codzienny język – np. wyjaśniania celu konkretnego pomiaru czy zasad przygotowania do diagnostyki.

Dzięki temu przyszli specjaliści szybko zorientują się, że komunikacja to nie opcjonalny dodatek, ale istotne narzędzie bezpiecznego leczenia. Z czasem łatwiej wyczuć, które sformułowania budują u pacjenta poczucie bezpieczeństwa, a które są tylko hermetycznym żargonem. To ważny trening uważności i odpowiedzialności za słowo, bezcenny w późniejszej pracy pod presją czasu i w stresie.

Umiejętność niezbędna w każdym zawodzie medycznym

Sprawna komunikacja to nie tylko domena lekarzy. Jest ona fundamentem pracy na każdym stanowisku w ochronie zdrowia:

  • w pielęgniarstwie – przy oswajaniu pacjenta z procedurami, edukacji z zakresu samoopieki czy omawianiu wypisu ze szpitala;
  • w ratownictwie medycznym – przy wydawaniu precyzyjnych i szybkich poleceń w sytuacjach skrajnego stresu;
  • w fizjoterapii – przy tłumaczeniu mechaniki ćwiczeń, kontrolowaniu progu bólu i motywowaniu do regularności;
  • w dietetyce – przy dopasowywaniu planu żywieniowego do budżetu, pracy zmianowej i realiów rodzinnych pacjenta;
  • w farmacji – przy instruowaniu o dawkowaniu, interakcjach lekowych i wyczulaniu na sygnały ostrzegawcze;
  • w kosmetologii – przy omawianiu przeciwwskazań, pielęgnacji pozabiegowej i realnych efektów terapii skóry.

Niezależnie od specjalizacji i miejsca pracy zasada pozostaje niezmienna: pacjent musi dokładnie wiedzieć, co ma zrobić i dlaczego jest to ważne dla jego bezpieczeństwa.

Pacjent wynosi z gabinetu to, co zdołał pojąć

Chory nie opuszcza placówki medycznej jedynie z plikiem dokumentów, receptą czy planem rehabilitacji. Wychodzi przede wszystkim z tym, co realnie zrozumiał i co jest w stanie odtworzyć w domu, kiedy zostanie sam ze swoim problemem.

Właśnie dlatego forma rozmowy ma kolosalne znaczenie. Wiedza naukowa musi zyskać ludzkie oblicze, które przełoży się na konkretne zachowania pacjenta w jego codzienności – na poprawnie przyjęty lek, uważną obserwację objawów czy decyzję o ponownym kontakcie. Dopiero wtedy hasło “podmiotowego traktowania pacjenta” przestaje być pustym sloganem, a staje się realnym wsparciem w powrocie do zdrowia.

Źródła:

Autor: J.W.

Osoba studiująca, która pragnie zdobyć pierwsze praktyczne umiejętności zawodowe, natychmiast dostrzega wiele ofert. Obok ofert skierowanych do ekspertów bądź kierowników oddziałów, pracodawcy oferują stanowiska młodszych specjalistów oraz programy praktyk. Właśnie w tej kategorii łatwo znaleźć nęcącą propozycję. Stanowisko odpowiada wybranemu profilowi edukacji, codzienne obowiązki jawią się jako logiczne, a sam proces naboru zapowiada pomyślny start zawodowy. Pierwotny entuzjazm nierzadko gaszą wygórowane wymogi pracodawcy. Choć ogłoszenie dotyczy praktyk lub pozycji entry-level, to zestaw kryteriów sugeruje, że autor tworzył tekst dla kandydata z bogatym dorobkiem, własnym portfolio oraz stażem w danym sektorze. Zamiast planować debiut w firmie, kandydat zaczyna analizować własne braki. Młody człowiek skrycie zakłada wtedy, że inni kandydaci okażą się atrakcyjniejsi dla rekruterów. Spora grupa początkujących kandydatów rezygnuje wtedy z dalszych kroków. Ludzie ci przedwcześnie kapitulują – rezygnują z wysłania CV. Czy postępują właściwie?

Debiutant na rynku pracy porzuca status amatora

Analiza ofert pracy w różnych regionach kraju – biorąc pod uwagę choćby oferty pracy w Sosnowcu, Warszawie, Krakowie bądź Wrocławiu, a także propozycje z mniejszych ośrodków oraz opcje zdalne – pokazuje wyraźnie, że wakaty dla stawiających pierwsze kroki w profesji nadal pozostają dostępne. Niemniej jednak start w zawodzie wiąże się obecnie z wyższymi progami, niż sugeruje nazwa stanowiska. Miana „junior” czy „stażysta” rzadko oznaczają już wielomiesięczną edukację obejmującą podstawowe zagadnienia. Pracodawcy coraz częściej oczekują sprawnej obsługi podstawowych narzędzi cyfrowych, świetnej organizacji czasu oraz gotowości do natychmiastowej realizacji zadań w zespole.

Taki stan rzeczy wywołują częściowo modyfikacje w strukturze codziennych obowiązków. W wielu branżach algorytmy i narzędzia AI przejmują lub wspierają część prostych, powtarzalnych zadań, które dawniej przejmowali początkujący pracownicy. Z tego powodu przedsiębiorstwa poszukują kandydatów, którzy wprawdzie nie posiadają jeszcze wszechstronnej wiedzy, lecz potrafią dowieść, że znają realia branży – czyli sprawnie obsługują aplikacje, chętnie poszerzają wiedzę bez nadzoru, porządkują informacje i formułują logiczne konkluzje. To nie oznacza, że każdy komunikat rekrutacyjny dla juniora trafia obecnie wyłącznie do ukształtowanych ekspertów. U progu kariery należy jednak zaprezentować coś więcej niż sama deklaracja chęci nauki.

Pozwól działać specjalistom od rekrutacji

Widzisz ofertę pracy i uświadamiasz sobie brak kilku wspomnianych tam umiejętności? Wtedy automatycznie chcesz odpuścić. Towarzyszy Ci strach, że rekruter uzna Twoją aplikację za nietrafioną albo pomyśli, że niepotrzebnie zabierasz jego cenny czas. Postępujesz niesłusznie. To pracodawca lub osoba prowadząca rekrutację decyduje, które kryteria są warunkiem koniecznym, a które są jedynie dodatkowymi atutami. Kiedy rezygnujesz już na samym początku, samodzielnie przekreślasz własne szanse. Tracisz okazję, żeby osoba oceniająca aplikację dostrzegła Twoje kompetencje, motywację i potencjał.

Raport portalu Aplikuj.pl pod tytułem Jak przygotować skuteczne ogłoszenie o pracę? ujawnia konkretne statystyki. Aż 75% ankietowanych kandydatów ocenia ogłoszenie na podstawie jego jasności i precyzji przed podjęciem decyzji o aplikowaniu. Twórcy tego dokumentu akcentują, że firmy mają obowiązek klarownie rozgraniczać warunki bezwzględnie konieczne od opcjonalnych. Codzienność wygląda jednak zupełnie inaczej – rekruterzy nagminnie mieszają wszelkie oczekiwania w jednym miejscu. W tym położeniu warto nauczyć się grupować wytyczne i sprawnie odczytywać intencje autorów.

Trzy typy kryteriów rekrutacyjnych – jak rozsądnie analizować oferty pracy?

Punkty w ofercie pracy bezpieczniej podzielić na trzy grupy, zamiast widzieć w nich rygorystyczny rejestr bezdyskusyjnych warunków. Powyższy podział pozwoli zweryfikować, czy ewentualne niedostatki natychmiast przekreślają szanse kandydata, czy stanowią naturalny obszar do przyszłej nauki.

Kryteria wstępne

Te parametry determinują szanse na początku procesu, a ich brak momentalnie blokuje dalszą drogę. Wykaz ten obejmuje przykładowo:

  • aktualny status akademicki,
  • specjalistyczne certyfikaty oraz odpowiedni dyplom,
  • znajomość języka obcego na wymaganym poziomie,
  • dyspozycyjność w konkretnych porach doby,
  • gotowość do rozpoczęcia pracy od określonego dnia i deklarację precyzyjnej liczby godzin (na przykład cały etat),
  • akceptację pracy w trybie stacjonarnym.

Jeśli kandydat nie spełnia tych kryteriów nie powinien wysyłać zgłoszenia.

Kompetencje przydatne w codziennej pracy

Te konkretne kompetencje korelują wprost z celami, które zawiera treść oferty. W tym obszarze pracownik formatuje arkusze kalkulacyjne, wyszukuje informacje, wyciąga wnioski z danych, tworzy zwięzłe notatki, rozmawia z kontrahentami, porządkuje dokumentację bądź opanowuje elementarne funkcje konkretnego programu. Deficyt pojedynczej sprawności z tego zestawu wcale nie eliminuje kandydata, szczególnie gdy posiada on analogiczną wiedzę oraz udowadnia, że w pełni pojmuje specyfikę danej posady.

Dodatkowe kryteria selekcji kandydatów

Kiedy nie posiadamy tych cech, spójrzmy na to jak na sygnał, że pozostali kandydaci mogą mieć nad nami przewagę. Taka sytuacja nie zmusza nas jednak do natychmiastowej kapitulacji. Wspomniane czynniki bez wątpienia podnoszą atrakcyjność naszej aplikacji, choć rekruterzy nie zawsze z ich powodu zaproszą nas na rozmowę kwalifikacyjną. Zależnie od konkretnego sektora rynku, pracodawcy zwracają wtedy uwagę na kolejny język obcy, biegłość w alternatywnych programach, określonych technikach lub metodologiach. Czasami chodzi o wstępne portfolio, wcześniejszy udział w projektach, praktykę w pokrewnej branży bądź kolejną specjalizację. W samych ofertach pracy te kryteria zazwyczaj towarzyszą zwrotom typu „atutem będzie”, „mile widziane”, „docenimy” lub deklaracjom, że dany element stanowi dodatkowy plus.

Kiedy w ofertach brakuje wspomnianych zwrotów, możemy przeanalizować jedną kwestię. Czy bez tej konkretnej umiejętności zdołamy realizować większość obowiązków na danym stanowisku? Twierdząca odpowiedź oznacza, że ten pojedynczy aspekt najpewniej nie przesądzi o sukcesie bądź porażce w całym procesie selekcji.

Kiedy zgłosić własną kandydaturę mimo pewnych braków – a kiedy rozsądniej zrezygnować?

Nawet jeśli kandydat nie spełnia wszystkich kryteriów, jego szanse w rekrutacji wcale nie muszą maleć do zera. Eksperci z Career and Professional Development University at Albany zauważają, że profile stanowisk przypominają raczej listę idealnych oczekiwań pracodawcy. Z tego powodu firmy rzadko spotykają osoby, które w stu procentach wpisują się w każdy wymóg. Ostateczny rezultat zależy więc od charakteru brakujących elementów oraz od tego, czy potrafimy zaprezentować alternatywne atuty. W przypadku ofert dla stażystów, osób początkujących czy debiutantów, dotychczasowa historia zawodowa schodzi na dalszy plan. Pracodawcy doceniają wówczas projekty akademickie, aktywność w kołach naukowych, wolontariaty, zajęcia dorywcze oraz samodzielne projekty, które kandydat wdrożył w życie.

Udział w rekrutacji ma sens w sytuacji, gdy kandydat radzi sobie z większością codziennych obowiązków, w pełni rozumie zakres wyzwań i potrafi przedstawić jasne dowody, które dokumentują zbieżne umiejętności. Kiedy ogłoszenie zawiera wymóg dyplomu wyższej uczelni z określonej dziedziny, a student kończy właśnie ostatni rok, drzwi do rozmowy kwalifikacyjnej pozostają otwarte. Podobna reguła dotyczy programów komputerowych oraz metodologii. Ktoś, kto sprawnie obsługuje jedno narzędzie z określonej grupy, zazwyczaj szybko opanuje pokrewny system. Musi jedynie rozumieć logikę operacji oraz standardowy przebieg konkretnych obowiązków. Brak wcześniejszego doświadczenia w kontakcie z klientami również nie przekreśla naszych szans. Wystarczy, że kandydat wykaże się pokrewnymi doświadczeniami – przykładowo omawiał szczegóły z członkami studenckiego stowarzyszenia bądź odpowiadał za przepływ informacji w zespole projektowym.

Z kolei rozsądniej będzie odpuścić dany proces – bądź potraktować ogłoszenie w kategoriach drogowskazu w nauce – jeśli nie spełniamy wymogu formalnego, niemożliwego do ominięcia. Lepiej wycofać się również w momencie, kiedy większość obowiązków brzmi obco bądź oferta wymaga od nas kompetencji, których zwyczajnie nie posiadamy. Rozsądne podejście nie polega na tym, że wysyłamy życiorys do każdej firmy. Całość opiera się na chłodnej analizie tego, na ile dany profil oraz nasza dotychczasowa ścieżka zawodowa wykazują satysfakcjonującą zbieżność.

Jak wyeksponować swoje atuty w życiorysie zawodowym, gdy nie spełniamy wszystkich kryteriów rekrutacji?

Kiedy przejrzymy ofertę pracy i dojdziemy do wniosku, że nasza kandydatura ma sens, nie zaczynajmy CV, listu motywacyjnego ani rozmowy z rekruterem od wywodu o własnych niedociągnięciach. Unikajmy na wstępie zdań typu: „Brakuje mi jeszcze stażu, lecz przyswajam wiedzę w szybkim tempie”. Choć ten komunikat odzwierciedla rzeczywistość, rozsądniej będzie przesunąć go na dalszy plan. Lepszą strategią jest od razu pokazać punkty wspólne, w których dotychczasowa aktywność zawodowa pokrywa się z oczekiwaniami nowej firmy.

Gdy prezentujemy historię zawodową, świetnie sprawdza się przejrzysty układ: na początku konkretny obowiązek, następnie obszar odpowiedzialności, dana aplikacja bądź określone kwalifikacje, a na końcu krótki opis efektów. Unikajmy ogólnikowych haseł w stylu „udział w projekcie” – znacznie korzystniej opisać szczegóły autorskich dokonań, wskazać partnerów biznesowych oraz przedstawić końcowy rezultat. Należy również wyjaśnić rzeczywisty sens słów o „znajomości Excela” – czy kryje się pod tym porządkowanie danych, budowa raportów lub wyłącznie proste formuły.

W analogiczny sposób przedstawiajmy kwalifikacje, nad którymi aktualnie pracujemy. Nie musimy pozorować perfekcji, jednak nie pomijajmy umiejętności opanowanych na poziomie podstawowym. Jeżeli kandydat zna podstawy danego systemu z wcześniejszych zadań lub samodzielnych ćwiczeń, powinien zasygnalizować, jak się nim posługiwał oraz jaki stopień biegłości osiągnął. W przypadku niszowego oprogramowania właściwy krok stanowi krótki opis jego przeznaczenia. Sama nazwa marki może wydać się niejasna dla rekrutera, ponieważ nie musi on orientować się we wszystkich specjalistycznych rozwiązaniach rynkowych. Wzmianka wskazująca, iż dany system służy do retuszu zdjęć bądź weryfikacji statystyk, ułatwia właściwą ocenę sytuacji.

Najistotniejszą kwestię stanowi dopasowanie języka CV do sformułowań z oferty. Kiedy firma poszukuje pracownika do kontaktu z klientami, opiszmy własne doświadczenia w komunikacji z ludźmi. Główny dokument aplikacyjny nie ma potwierdzać bezwzględnej perfekcji we wszystkich obszarach. Jego zadanie polega na demonstracji, które oczekiwania umiemy poprzeć faktami tu i teraz, a które rzetelnie oraz jawnie pogłębiamy.

Braki nie skreślają możliwości

U progu kariery łatwo uznać ofertę za egzamin, w którym każda luka obniża końcowy rezultat. Lepiej natomiast postrzegać ten konkretny dokument jako wstęp do dialogu o spójności. Materiał University of California San Francisco (UCSF) wyraźnie zaznacza, że etap rekrutacji służy konfrontacji obopólnych wymogów. Wtedy sama firma sprawdza, kto udźwignie konkretne obowiązki oraz jaką wiedzę i w jakim stopniu zechce przekazać nowemu pracownikowi. Kiedy kandydat odpowiada na poszczególne kryteria, jasno rozumie codzienne obowiązki, a dotychczasową aktywność potrafi ująć w słowa opisujące fachowość, wtedy aplikacja nie oznacza celowej manipulacji faktami ani fałszowania doświadczenia. Taki krok stanowi jedynie test, czy profil kandydata i specyfika etatu wykazują wystarczający poziom dopasowania.

Niekiedy proces kończy się odmową – często jednak dopiero sam życiorys udowadnia, że pierwsza oferta, staż lub rozmowa kwalifikacyjna były bliżej, niż sugerował to pierwotny, niezwykle oficjalny zestaw kryteriów.

Źródła:

Autor: M.P.

Raport Health at a Glance: Europe 2024 pokazuje, że w latach 2022-2023 niedobór pielęgniarek zgłosiło 15 krajów Unii Europejskiej, a łączny niedobór lekarzy, pielęgniarek i położnych w krajach UE oszacowano na ok. 1,2 mln osób. Nic więc dziwnego, że wiele młodych osób patrzy na pielęgniarstwo jak na zawód z przyszłością. To kierunek potrzebny, a przy tym dużo bardziej zróżnicowany, niż może się wydawać na początku studiów. Daje wiele możliwości rozwoju w zależności od temperamentu, zainteresowań i ulubionego stylu pracy. Inaczej wygląda dzień przy pacjencie po operacji, inaczej w intensywnej opiece, onkologii, neonatologii, opiece długoterminowej czy edukacji zdrowotnej. Każde z tych miejsc wymaga innego tempa, sposobu komunikacji, odporności na stres i relacji z pacjentem. Właśnie dlatego czas studiów, praktyk i pierwszych doświadczeń zawodowych warto wykorzystać jak najlepiej – nie po to, żeby od razu wybierać jedną drogę na całe życie, lecz żeby sprawdzić, w którą stronę naprawdę chce się iść.

Studia to czas rozpoznawania, nie ostatecznych deklaracji

Studia pielęgniarskie I stopnia prowadzą do uzyskania kwalifikacji zawodowych, a wykonywanie zawodu jest możliwe po spełnieniu wymogów formalnych, w tym uzyskaniu prawa wykonywania zawodu. Studia II stopnia pozwalają z kolei uzupełnić kwalifikacje, pogłębić wiedzę i wejść w bardziej zaawansowane zagadnienia opieki nad pacjentem. W toku nauki pojawiają się przedmioty medyczne, zajęcia z komunikacji, dokumentacji, farmakologii, procedur, bezpieczeństwa pacjenta, symulacje medyczne i praktyki w placówkach ochrony zdrowia. To szerokie przygotowanie, które nie zamyka absolwenta w jednym obszarze, lecz daje mu możliwość poznania różnych stron zawodu.

Zdarza się jednak, że w miarę upływu czasu jedne zadania, grupy pacjentów lub miejsca pracy stopniowo zaczynają przyciągać bardziej niż inne. Kogoś może interesować szybkie tempo szpitalnego oddziału ratunkowego, kogoś innego długofalowa relacja z pacjentem, edukacja zdrowotna, intensywna opieka lub praca z dziećmi. Głębsze kształcenie w wybranym obszarze umożliwia specjalizacja pielęgniarska. Decyzji o specjalizacji nie trzeba podejmować od razu – można do niej przystąpić po uzyskaniu prawa wykonywania zawodu, przepracowaniu co najmniej 2 lat w zawodzie w okresie ostatnich 5 lat oraz przejściu postępowania kwalifikacyjnego w SMK. Już podczas studiów można jednak sprawdzać, które zajęcia, procedury i kontakty z pacjentami budzą większe zainteresowanie, a które szybciej męczą lub wywołują frustrację.

Praktyki pokazują coś więcej niż nazwę oddziału

Praktyki zawodowe są ważnym elementem uczenia się o sobie i sprawdzania, co w danej pracy przyciąga najmocniej. Sama nazwa oddziału niewiele mówi o rytmie dyżurów, organizacji zespołu czy powtarzalności sytuacji, z którymi personel mierzy się na co dzień. Dopiero obecność na miejscu pokazuje, ile jest kontaktu z pacjentem, ile procedur, ile dokumentacji, a ile szybkiego reagowania na zmianę stanu chorego.

Podczas rotacji między oddziałami warto zwracać uwagę na poziom samodzielności oraz sposób komunikacji z rodzinami chorych. Wiele mówi też atmosfera w zespole, tempo pracy i to, czy dany zakres zadań daje poczucie sprawczości. Pojedyncza trudna sytuacja nie musi przekreślać danej ścieżki, jednak powtarzający się dyskomfort w konkretnym obszarze jest sygnałem, który należy wziąć pod uwagę.

Jak mogą wyglądać różne ścieżki specjalizacji w pielęgniarstwie?

Ścieżek specjalizacyjnych w pielęgniarstwie jest wiele, a za każdą nazwą stoi określony typ pacjenta, środowisko pracy, zakres wiedzy i odpowiedzialności. Przy porównywaniu dostępnych ścieżek warto sięgać do aktualnych informacji Ministerstwa Zdrowia i CMKP, sprawdzać programy kształcenia, a jeśli jest taka możliwość, także rozmawiać z osobami, które są w trakcie specjalizacji albo mają ją już za sobą. Poniższe przykłady nie wyczerpują pełnej listy, ale dobrze pokazują, że w pielęgniarstwie można szukać miejsca zgodnego z temperamentem, zainteresowaniami i stylem pracy.

Pielęgniarstwo anestezjologiczne i intensywnej opieki

Praca w tym obszarze koncentruje się na pacjentach w stanach zagrożenia życia, wymagających wsparcia funkcji życiowych lub będących bezpośrednio po skomplikowanych operacjach. To środowisko stałego monitorowania, szybkiego reagowania i ścisłej współpracy z zespołem terapeutycznym. Liczy się tu precyzja, zdolność do zachowania spokoju pod presją czasu oraz uważność na każdą zmianę stanu chorego.

Komunikacja na takim oddziale jest specyficzna – musi być krótka, jasna i skoncentrowana na bezpieczeństwie. Osoby, które dobrze czują się w otoczeniu nowoczesnej technologii medycznej i potrafią działać według ściśle określonych procedur, mogą odnaleźć tu swoje miejsce. Podczas praktyk warto zwrócić uwagę, jak student czuje się przy pracy z monitorami, pompami infuzyjnymi czy respiratorami. Same odczyty nie zastępują obserwacji pacjenta, zwłaszcza gdy jest nieprzytomny, sedowany albo nie może powiedzieć, co się z nim dzieje. Wtedy liczą się czujność, znajomość algorytmów i gotowość do wzięcia odpowiedzialności za podjęte działania.

Pielęgniarstwo onkologiczne

Ten obszar koncentruje się na wsparciu pacjenta onkologicznego na różnych etapach choroby. Praca łączy procedury medyczne z dużą uważnością i odpornością psychiczną. Pielęgniarka obserwuje objawy, kontroluje ból, dba o dostępy naczyniowe i reaguje na działania niepożądane leczenia. U części chorych choroba lub leczenie utrudniają przyjmowanie pokarmów drogą doustną, dlatego może pojawić się konieczność żywienia dojelitowego, np. przez PEG lub PEJ. Pielęgniarka obserwuje wtedy tolerancję żywienia, kontroluje miejsce dostępu, zwraca uwagę na ból, zaczerwienienie, wyciek lub inne niepokojące objawy i edukuje pacjenta albo jego bliskich. Więcej o tym, czym jest żywienie dojelitowe, kiedy się je stosuje i jakie może mieć skutki uboczne, przeczytasz w artykule: Żywienie dojelitowe, enteralne, PEG – na czym polega? Wskazania i skutki uboczne

W onkologii dużo zależy od spokojnej komunikacji z pacjentem i jego bliskimi. Choroba często oznacza długie leczenie, niepewność, osłabienie i konieczność tłumaczenia kolejnych zaleceń. To ścieżka dla osób potrafiących łączyć wiedzę kliniczną z cierpliwością, empatią i uważnością na emocje pacjenta. Sprawdzenie własnych reakcji na kontakt z przewlekłym cierpieniem podczas praktyk pomaga ocenić, czy taki rodzaj pracy jest możliwy do udźwignięcia w dłuższej perspektywie.

Pielęgniarstwo neonatologiczne

Praca z noworodkiem wymaga precyzji, delikatności i cierpliwości. Pielęgniarka neonatologiczna opiekuje się dziećmi w pierwszych dniach i tygodniach życia, w tym wcześniakami oraz noworodkami wymagającymi stałej obserwacji. W pracy na takim oddziale potrzebna jest dokładność przy bardzo małych dawkach leków, pewność przy wykonywaniu czynności pielęgniarskich na maleńkich dzieciach i uważność na subtelne zmiany w oddechu, kolorze skóry, sposobie karmienia, napięciu mięśniowym oraz parametrach życiowych.

Równie ważny jest umiejętny kontakt z rodzicami, którzy często mierzą się z lękiem, zmęczeniem i niepewnością. Komunikacja z nimi wymaga wyczucia i zrozumiałego przekazywania informacji o stanie dziecka. Pielęgniarstwo neonatologiczne może być dobrym wyborem dla osób, które nie boją się pracy z najmniejszymi pacjentami, potrafią skupić się na szczegółach i równocześnie wspierać rodzinę. Praktyki na tym oddziale szybko pokazują, czy taka bliskość z noworodkiem i jego rodzicami daje poczucie sensu, czy wiąże się ze zbyt dużym napięciem.

Pielęgniarstwo chirurgiczne

Chirurgia ma zadaniowy rytm, ale nie sprowadza się do samych procedur. Specjalista pielęgniarstwa chirurgicznego przygotowuje pacjenta do zabiegu, obserwuje go po operacji, kontroluje ból, wspiera przy pierwszym uruchamianiu i uczy zasad dalszej opieki po wypisie. Dużą część jego uwagi zajmuje też opieka nad ranami. Przy zmianie opatrunku ocenia się m.in. wysięk, zaczerwienienie, obrzęk, ból, wygląd brzegów rany, objawy zakażenia oraz przebieg ziarninowania.

Na tej ścieżce przydaje się sprawność manualna, dokładność i odporność na widok krwi, drenów czy świeżych ran. Ważna jest też współpraca z chirurgami, fizjoterapeutami i opiekunami pacjenta, ponieważ decyzje dotyczące mobilizacji, kontroli bólu czy dalszej pielęgnacji często zapadają zespołowo. Dla studenta praktyki na chirurgii to dobra okazja, żeby sprawdzić, czy odpowiada mu praca, w której efekty leczenia widać krok po kroku, a uważność przy szczegółach wpływa na bezpieczeństwo chorego.

Po studiach nadal można szukać najlepszego miejsca dla siebie

Pierwsza praca po dyplomie często weryfikuje wyobrażenia z praktyk. To już nie krótkie wejście na oddział, lecz stały rytm dyżurów, większa samodzielność, odpowiedzialność za decyzje, dokumentacja i codzienna współpraca z tym samym zespołem. Dopiero wtedy łatwiej zobaczyć, czy dany typ pacjentów, tempo pracy i sposób organizacji oddziału rzeczywiście pasuje do temperamentu i możliwości młodej pielęgniarki lub młodego pielęgniarza.

Pierwsze miejsce zatrudnienia nie musi jednak wyznaczać całej drogi zawodowej. Może potwierdzić wcześniejsze zainteresowania, ale może też pokazać, że lepsze będzie inne środowisko, inna grupa pacjentów albo inny rytm pracy. Zmiana oddziału, placówki lub obszaru pracy nie jest porażką – czasem dopiero pierwsza praca pokazuje to, czego student nie mógł w pełni zobaczyć podczas praktyk.

Dalsze kształcenie jako krok w stronę większej samodzielności

Kursy i szkolenia najwięcej dają wtedy, gdy wynikają z doświadczenia przy pacjencie. Po kilku miesiącach lub latach pracy łatwiej ocenić, które procedury warto pogłębić, z jaką grupą pacjentów chce się pracować i jaki zakres odpowiedzialności pasuje do wybranej ścieżki. Dalsze kształcenie nie powinno być przypadkowym zbieraniem zaświadczeń, lecz świadomym wyborem kierunku, w którym pielęgniarka lub pielęgniarz chce rozwijać swoje kompetencje.

Trafnie dobrany kurs może porządkować wiedzę, zwiększać pewność w działaniu i pomagać pracować bardziej samodzielnie. Dobrym przykładem są kursy z zakresu ordynowania leków i wypisywania recept. W zależności od wykształcenia, tytułu specjalisty i ukończonej części kursu mogą one poszerzać uprawnienia pielęgniarki, choć zawsze w granicach określonych przepisami, zakresem kompetencji, dokumentacją medyczną i sytuacją kliniczną pacjenta.

Nie wszystkie potrzeby szkoleniowe widać od razu po studiach – często pokazuje je codzienna praca z określoną grupą pacjentów. Osoba pracująca z pacjentami starszymi, onkologicznymi lub przewlekle chorymi może z czasem zauważyć, że potrzebuje kursu z dostępów naczyniowych, leczenia ran i bólu, edukacji pacjenta albo żywienia. To codzienność przy łóżku chorego często najlepiej podpowiada, które kompetencje warto rozwijać w dalszej kolejności.

Kompetencje, które procentują na każdej ścieżce

Nie każdą decyzję o ścieżce zawodowej trzeba podejmować od razu, ale część umiejętności warto rozwijać niezależnie od przyszłej specjalizacji. Uważna obserwacja pacjenta, dokładne prowadzenie dokumentacji, dobra organizacja zadań, przekazywanie informacji zespołowi i rozmowa z chorym oraz jego bliskimi przydadzą się na każdym oddziale. To one pomagają zauważyć zmianę stanu pacjenta, przygotować się do dyżuru, nie gubić ważnych informacji i bezpiecznie przejmować kolejne obowiązki.

Cenną umiejętnością jest też dbanie o własną kondycję psychiczną i fizyczną. Praca pielęgniarki i pielęgniarza bywa wymagająca, dlatego sen, regeneracja, stawianie granic i zauważanie przeciążenia wpływają nie tylko na samopoczucie, lecz także na koncentrację, relacje z pacjentami i bezpieczeństwo opieki. Łatwiej pomagać innym, gdy potrafi się odpowiednio wcześnie rozpoznać własne zmęczenie i sięgnąć po wsparcie.

Dobra decyzja dojrzewa razem z doświadczeniem

Nie ma jednej właściwej ścieżki dla wszystkich. Dla jednej osoby dobrym kierunkiem będzie oddział o szybkim tempie i dużej liczbie procedur, dla innej spokojniejsza, dłuższa relacja z pacjentem albo edukacja zdrowotna. Dlatego zamiast szukać odpowiedzi na całe życie już na początku studiów, warto zbierać doświadczenia, zadawać pytania i sprawdzać, w jakich warunkach pracuje się chętnie, bezpiecznie i z poczuciem sensu. Tak buduje się karierę, która odpowiada na potrzeby ochrony zdrowia, a jednocześnie pozwala znaleźć własne miejsce w zawodzie.

Źródła:

Autor: J.W.

Jak rozpoznać udar, zawał czy kryzys psychiczny? Jak skutecznie udzielić pierwszej pomocy i dbać o zdrowie na co dzień? Odpowiedzi na te pytania poznają uczestnicy Dnia Edukacyjnego „Uniwersytet Kaliski dla Twojego Zdrowia!”, poświęconego profilaktyce chorób cywilizacyjnych i promocji zdrowego stylu życia. Wydarzenie odbędzie się w niedzielę 31 maja 2026 r. w godz. 11.00 – 15.00 w Collegium Medicum przy ul. Kaszubskiej 13 w Kaliszu. Wstęp wolny!

Dzień Edukacyjny „Uniwersytet Kaliski dla Twojego Zdrowia!” to społeczna inicjatywa skierowana do mieszkańców Kalisza oraz uczniów szkół. Wydarzenie ma charakter edukacyjno-profilaktyczny i odpowiada na rosnące wyzwania zdrowotne współczesnego społeczeństwa.

Celem spotkania jest zwiększenie świadomości dotyczącej najczęściej występujących chorób cywilizacyjnych, takich jak udar mózgu, zawał serca, cukrzyca typu 1 i 2, depresja oraz kryzysy psychiczne. Uczestnicy poznają przyczyny, objawy i czynniki ryzyka tych schorzeń, a także nowoczesne metody profilaktyki i leczenia.

Ważnym elementem wydarzenia będą również warsztaty z pierwszej pomocy przedmedycznej. Uczestnicy dowiedzą się, jak reagować w sytuacjach zagrożenia życia, m.in. podczas zatrzymania krążenia, udaru czy zawału. Zajęcia zostaną dostosowane do różnych grup wiekowych, ze szczególnym uwzględnieniem młodzieży szkolnej.

Organizatorzy chcą również zwrócić uwagę na problem zdrowia psychicznego. Podczas prelekcji eksperci omówią objawy depresji i kryzysów psychicznych, sposoby udzielania wsparcia oraz możliwości skorzystania z pomocy specjalistycznej.

W programie przewidziano także prezentację plakatów edukacyjnych przygotowanych przez studentów w ramach inicjatywy „Zdrowie na przystanku – Studenci dla życia”, realizowanej we współpracy z Miastem Kalisz. Najlepsze prace są prezentowane na przystankach autobusowych, promując profilaktykę zdrowotną w przestrzeni miejskiej.

PROGRAM
11:00 – 11:15 Otwarcie konferencji

11:15 – 12:00 „Udar mózgu – każda minuta ma znaczenie”
– debata studencka prowadzona przez Studenckie Koło Neurologii

12:00 – 12:40 „Zawał serca – rozpoznaj objawy, ratuj życie”
– wykład dr. n. med. Pawła Czai
– sesja pytań do eksperta

12:40 – 13:00 „Studenci dla życia”
– prezentacja wyróżnionych prac plakatowych studentów w ramach konkursu „Zdrowie na przystanku – Studenci dla życia”

13:00 – 13:40 „Cukrzyca typu 1 i 2 – poznaj różnice, zapobiegaj”
– wykład dr n. med. i o zdr. Beaty Stepanow
– sesja pytań do eksperta

13:40 – 14:20 „Depresja i kryzysy psychiczne – nie jesteś sam”
– wykład dr. n. med. Wiktora Pałysa
– sesja pytań do eksperta

14:20 – 15:00 „Pierwsza pomoc – każdy może uratować życie”
– pokaz podstawowych schematów działania w stanach zagrożenia życia – mgr Tomasz Skrzypczyński
– sesja pytań do eksperta

Pierwszy staż w fizjoterapii zwykle budzi jednocześnie ciekawość, stres i chęć pokazania się z dobrej strony. Student wychodzi z sali ćwiczeniowej do miejsca, w którym obok wiedzy liczą się punktualność, kontakt z pacjentem, współpraca z opiekunem, zasady placówki i odnalezienie się w rytmie codziennej pracy. To nie jest sprawdzian z bycia gotowym, samodzielnym specjalistą. Zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym praktyki zawodowej realizowanej w ramach kształcenia fizjoterapeutów praktyki mają pomóc przenieść wiedzę ze studiów do rzeczywistych warunków pracy, uczyć nawyków zawodowych i pokazywać, jak wygląda współpraca w zespole. W ten właśnie sposób warto patrzeć na pierwszy staż: jako na początek uczenia się zawodu z bliska, pod nadzorem opiekuna – poprzez obserwację, pytania i pierwsze, bezpieczne próby wykonywania powierzonych czynności przy pacjencie. Student nie musi od pierwszego dnia wiedzieć wszystkiego. Dobrze jednak, żeby przyszedł przygotowany, uważny i gotowy do nauki. Najwięcej wynosi ten, kto nie próbuje za wszelką cenę udowodnić, że wszystko już umie, tylko potrafi słuchać, pytać w dobrym momencie i wyciągać wnioski z tego, co dzieje się w gabinecie.

Zanim wejdziesz do gabinetu

Pierwszy dzień praktyk nie powinien zaczynać się od nerwowego szukania wejścia budynku, sprawdzania e-maili pod drzwiami placówki i przeglądania dokumentów w torbie. Część napięcia można zdjąć wcześniej – wystarczy sprawdzić adres, dojazd, godzinę rozpoczęcia, osobę kontaktową, wymagane zaświadczenia i zasady obowiązujące w miejscu stażu. Warto też upewnić się, czy i w jakiej formie trzeba prowadzić dziennik praktyk, kto go podpisuje oraz jakie informacje powinny się w nim znaleźć. To drobne sprawy, ale podczas pierwszego poranka robią dużą różnicę. Student, który wie, gdzie ma się zgłosić i co zabrać, nie zaczyna dnia od porządkowania spraw organizacyjnych w ostatniej chwili.

Przed pierwszym dniem praktyk warto ustalić także strój. W niektórych miejscach wystarczy wygodne, sportowe ubranie, które nie ogranicza swobody ruchu i pasuje do pracy z pacjentem. W innych potrzebna będzie odzież medyczna, fartuch, zamienne obuwie lub komplet wskazany przez uczelnię albo placówkę. Należy sprawdzić to przed rozpoczęciem stażu. Jeśli nie ma takiej informacji w wiadomości e-mail, regulaminie praktyk ani komunikacie od koordynatora, lepiej zapytać wcześniej niż dopiero pierwszego dnia zorientować się, że strój jest niezgodny z zasadami placówki.

Pierwsze spotkanie z opiekunem

Praktyki najczęściej zaczynają się od spotkania z opiekunem. To pierwszy moment, w którym student może opowiedzieć, na którym jest etapie studiów, co już widział, czego jeszcze nie robił i czego chciałby się nauczyć. Nie trzeba przedstawiać się jak na rozmowie kwalifikacyjnej. Wystarczy krótko i uczciwie pokazać, z jakim doświadczeniem wchodzi się do gabinetu.

Ta rozmowa pomaga też ustalić zasady na kolejne dni. Każda placówka ma trochę inny podział zadań i inny sposób pracy z pacjentem. Student nie musi znać tych reguł od progu, ale powinien chcieć je poznać.

Na początku można zapytać:

  • Przy których czynnościach mogę uczestniczyć aktywnie, a które mam najpierw obserwować?
  • Kiedy najlepiej zadawać pytania – w trakcie wizyty czy po jej zakończeniu?
  • Czy mogę robić krótkie notatki po wizycie?
  • Jak mam przedstawiać się pacjentom?
  • Czego nie wolno mi robić bez wcześniejszej zgody?
  • Do kogo mam się zgłosić, jeśli pojawi się wątpliwość albo problem?

Dobrze przeprowadzona rozmowa w pierwszych dniach stażu porządkuje sytuację i zdejmuje z obu stron część napięcia. Opiekun wie, czego może oczekiwać od studenta, a student nie musi domyślać się zasad w trakcie wizyty.

Dobry praktykant wie, kiedy słuchać

Pierwsze praktyki łatwo sobie wyobrazić jako moment wejścia do gabinetu i pracy z pacjentem. Student chce sprawdzić wiedzę, spróbować prostych zadań, zobaczyć, jak wygląda dzień fizjoterapeuty poza uczelnią. To trafne nastawienie, pod warunkiem że nie zamienia się w pośpiech. Na początku stażu często więcej daje spokojna obserwacja pracy opiekuna niż szybkie włączanie się w wizytę.

Nie chodzi o stanie pod ścianą i czekanie, aż ktoś pozwoli coś zrobić. Dobra obserwacja wymaga skupienia. Warto patrzeć, jak terapeuta wita pacjenta, jak zadaje pytania, jak tłumaczy kolejne kroki i kiedy zmienia sposób komunikacji. Inaczej rozmawia się z osobą po operacji, która boi się pierwszego ruchu, inaczej z pacjentem przeciążonym pracą siedzącą, a jeszcze inaczej z kimś, kto przyszedł „tylko po masaż”, ale nie rozumie, skąd bierze się problem. Właśnie w tych drobnych decyzjach widać, że fizjoterapia to nie tylko technika, lecz także sposób prowadzenia spotkania.

Małe rzeczy, które budują profesjonalny obraz studenta

Na stażu nikt nie oczekuje, że student od pierwszego dnia będzie działał jak samodzielny fizjoterapeuta. Więcej pokazuje to, jak praktykant odnajduje się w zwykłym dniu pracy – czy przychodzi przygotowany, pamięta ustalenia z poranka, rozumie podstawy i interesuje się tym, co dzieje się podczas wizyty. Dobre wrażenie buduje się też w drobiazgach: odłożeniu sprzętu na miejsce, dopytaniu, gdy coś jest niejasne, i angażowaniu się w zadania odpowiednie do swojego poziomu.

Dużo mówi także zachowanie przy pacjencie i sposób rozmowy o nim. Informacji z gabinetu nie powinno się wynosić na korytarz, do szatni, komunikatorów ani mediów społecznościowych. Nie chodzi tylko o ochronę danych pacjenta. Tak samo ważne jest powstrzymanie się od luźnych komentarzy o wyglądzie, sprawności, bólu, lęku czy zachowaniu pacjenta. Nawet krótkie zdanie rzucone mimochodem może brzmieć oceniająco. Już na pierwszych praktykach student uczy się, że odpowiedzialność zawodowa zaczyna się od języka, szacunku i uważności wobec osoby, która przyszła po pomoc.

Standardy i ergonomia pracy są częścią zawodu

W gabinecie uwaga często kieruje się na rozmowę z pacjentem, badanie i dobór ćwiczeń. Pierwszy staż szybko pokazuje jednak, że bezpieczeństwo wizyty zaczyna się także przed wejściem pacjenta i trwa jeszcze po jego wyjściu. Przygotowane stanowisko, czysty sprzęt i ogólna higiena gabinetu nie są dodatkiem do terapii, ale częścią pracy z człowiekiem, jego ciałem i przestrzenią, z której za chwilę skorzysta kolejna osoba. Jeśli student nie wie, co położyć na stół do masażu, jak zabezpieczyć leżankę, czym wyczyścić powierzchnię zgodnie z procedurą placówki, gdzie odłożyć akcesoria albo co zrobić z materiałami po wizycie, powinien zapytać opiekuna, zamiast działać na wyczucie. Czyszczenie i dezynfekcja stanowiska nie są technicznym obowiązkiem oderwanym od pracy z pacjentem, lecz elementem odpowiedzialności za bezpieczeństwo, komfort i zaufanie.

Standardy pracy dotyczą jednak nie tylko gabinetu, ale też samego fizjoterapeuty. Student podczas praktyk obserwuje, jak terapeuta ustawia leżankę, dobiera swoją pozycję, pracuje blisko pacjenta i zmienia ustawienie ciała, żeby nie przeciążać się w trakcie kolejnych wizyt. Może też zobaczyć proste rozwiązania ergonomiczne stosowane w konkretnych sytuacjach – na przykład to, kiedy terapeuta korzysta z klękosiadu zamiast pochylać się nad pacjentem albo pracować w niewygodnej pozycji. To pokazuje, że profesjonalizm w fizjoterapii nie kończy się na doborze ćwiczeń, ale obejmuje też organizację stanowiska i rozsądne dbanie o własne ciało.

Czego unikać podczas pierwszych praktyk?

Na pierwszych praktykach student ma prawo popełniać błędy. Dopiero uczy się pracy z pacjentem, tempa gabinetu, komunikacji z opiekunem i zasad danej placówki. Sam błąd nie jest najgorszy. Znacznie gorzej działa udawanie, że wszystko jest jasne, ukrywanie niepewności albo wykonywanie zadania mimo braku pewności, czy robi się je właściwie.

Student może mieć wiedzę, dobre skojarzenia i własne wątpliwości, ale przy pacjencie nie powinien poprawiać opiekuna ani komentować jego decyzji. Jeśli coś wydaje się niejasne, można wrócić do tego po wizycie. Taka rozmowa ma wtedy więcej sensu i nie podważa zaufania do osoby prowadzącej terapię.

Drugą pułapką jest zniknięcie w tle. Zdarza się, że student nie dostaje od razu konkretnego zadania, więc zerka w telefon i czeka, aż ktoś powie mu, co ma robić. Przerwa jest czasem na odpoczynek, ale podczas pracy w gabinecie warto rozejrzeć się uważniej. Można zapytać, czy w czymś pomóc, przygotować stanowisko, uporządkować sprzęt albo dopytać o coś, co pojawiło się podczas wizyty. Brak inicjatywy szybko tworzy wrażenie, że praktykant wymaga stałego prowadzenia za rękę.

Trzeba też znać granice swoich kompetencji. Student powinien przedstawiać się zgodnie z zasadami placówki i jasno komunikować swoją rolę, ponieważ pacjent nie zawsze wie, kto jest studentem, kto fizjoterapeutą, a kto innym członkiem personelu. Może poprosić o ocenę bólu, zmianę ćwiczenia, pomoc przy ruchu albo wykonanie zabiegu, którego praktykant nie powinien podejmować samodzielnie. W takiej sytuacji najlepiej spokojnie powiedzieć, że trzeba skonsultować to z opiekunem. Pierwszy staż wymaga zaangażowania, ale nie samowoli.

Feedback, pytania i notatki – jak zamienić obserwację w naukę?

Po kilku godzinach w gabinecie student zwykle ma w głowie więcej pytań niż odpowiedzi. Jedna decyzja opiekuna wydaje się oczywista, inna zaskakuje, a część rzeczy dopiero po czasie zaczyna układać się w całość. Właśnie dlatego nie ma sensu odkładać rozmowy do końca praktyk. Krótka informacja zwrotna po wizycie albo pod koniec dnia pomaga zobaczyć, co student zrobił dobrze, czego jeszcze nie rozumie i do czego powinien wrócić po zajęciach.

Dobre pytania nie muszą brzmieć jak egzamin. Można zapytać, dlaczego opiekun zaczął od danego badania, czemu zmienił ćwiczenie, co można było powiedzieć pacjentowi prościej albo na co zwrócić uwagę przy podobnej sytuacji. Taka rozmowa porządkuje obserwacje i pokazuje, że praktykant nie tylko patrzy, ale próbuje rozumieć decyzje podejmowane w gabinecie.

Po praktykach dobrze usiąść do krótkich notatek, zanim szczegóły z całego dnia zaczną się zacierać. Nie powinny zawierać danych ani szczegółów, które mogłyby pozwolić rozpoznać pacjenta. Lepiej zapisać pytanie do opiekuna, nowe pojęcie, reakcję pacjenta, sposób wytłumaczenia ćwiczenia albo temat do sprawdzenia w literaturze. Czasem wystarczy po powrocie do domu sprawdzić pojęcie, wrócić do anatomii, przypomnieć sobie przeciwwskazania albo porównać informacje z zajęć z tym, co wydarzyło się w gabinecie.

Dzięki temu praktyki nie zostają serią kolejnych obecności w placówce. Zaczynają zamieniać się w materiał do nauki, który student sam porządkuje: przez pytania, rozmowę z opiekunem i spokojny powrót do wiedzy po konkretnym przypadku.

Praktyki porządkują wyobrażenia o zawodzie

Pierwszy staż często zmienia sposób myślenia o fizjoterapii. Student może iść na praktyki z przekonaniem, że najbardziej interesuje go fizjoterapia sportowa, neurologiczna, ortopedyczna lub dziecięca, a potem zobaczyć, że codzienność w danym miejscu wygląda inaczej, niż zakładał. Czasem coś okazuje się ciekawsze, niż wydawało się na zajęciach. Czasem przeciwnie – dopiero kontakt z pacjentem, tempem dnia i organizacją pracy pokazuje, że dana ścieżka nie pasuje do jego oczekiwań.

Cennych wskazówek dostarcza nie tylko obserwacja przypadków klinicznych. Równie dużo można wyczytać z tego, jak wygląda cały dzień w placówce: ile czasu zajmuje rozmowa, ile dokumentacja, jak często terapeuta tłumaczy pacjentowi te same rzeczy, jak współpracuje z innymi specjalistami i ile samodzielności ma w danym miejscu. To pomaga zobaczyć różnice między pracą w szpitalu, prywatnym gabinecie, ośrodku rehabilitacyjnym, klubie sportowym czy poradni.

Dobrze wykorzystany staż nie musi od razu wskazać jednej specjalizacji. Może za to pomóc studentowi lepiej nazwać własne preferencje. Czy dobrze czuje się w szybkim tempie pracy? Czy woli dłuższy kontakt z jednym pacjentem? Czy interesuje go terapia manualna, edukacja, praca z dziećmi, osobami starszymi, sportowcami lub pacjentami po urazach? Właśnie z takich obserwacji mogą później wynikać bardziej świadome wybory kolejnych praktyk, kursów i pierwszych miejsc pracy. Podobny wniosek pojawia się w jakościowym badaniu dotyczącym początkujących fizjoterapeutów w Australii, w którym praktyki kliniczne były opisywane jako sposób sprawdzania możliwych ścieżek zawodowych i środowisk pracy.

Profesjonalizmu uczysz się krok po kroku

Z pierwszych praktyk student nie powinien wychodzić tylko z pieczątką na dokumentach. Dobry staż zostawia coś mniej widocznego: bardziej realistyczne spojrzenie na pracę z pacjentem. Po kilku dniach w gabinecie zaczyna się zauważać, że za pozornie prostą decyzją terapeuty stoi doświadczenie, za pytaniem pacjenta może kryć się lęk, a za przygotowaniem stanowiska – troska o czyjeś bezpieczeństwo.

Tego nie uczy się jednego dnia. Profesjonalizm w fizjoterapii powstaje powoli: z obserwacji, rozmów, błędów, pytań i wracania do wiedzy po konkretnych sytuacjach. Pierwszy staż jest dobrym początkiem, jeśli student wychodzi z niego bardziej uważny niż na starcie – wobec pacjenta, własnych granic, zasad pracy i odpowiedzialności, którą bierze się na siebie w kontakcie z drugim człowiekiem.

Źródła:

Autor: J.W.

wienia i Żywności.

Zapraszamy na bezpłatne warsztaty dla kobiet w ciąży i w okresie laktacji „Fakty i mity dotyczące karmienia piersią oraz rozszerzania diety niemowląt”. Zajęcia poprowadzi dr n. med. Klaudia Malikowska z Katedry Żywienia i Żywności.

Wydarzenie odbędzie się 27 maja 2026 r. o godz. 16:15 w Collegium Medicum Uniwersytetu Kaliskiego przy ul. Kaszubskiej 13.

Uczestniczki warsztatów dowiedzą się m.in.:

✔️ Jakie są aktualne zalecenia żywieniowe w okresie laktacji,

✔️ Czego unikać podczas karmienia piersią,

✔️ Czy Twoje dziecko jest gotowe na rozszerzanie diety,

✔️ Co zrobić, gdy dziecko mówi „nie”,

✔️ Jak zachęcić malucha do jedzenia,

✔️ Od jakich konsystencji zacząć,

✔️ Jak budować zdrowe nawyki żywieniowe,

✔️ Jakie są oficjalne rekomendacje (PTGHŻDZ, WHO, ESPGHAN),

✔️ Jakie płyny powinno spożywać niemowlę.

Udział w zajęciach jest bezpłatny, jednak w celach organizacyjnych prosimy o zgłoszenie:

☎️ 62 76 79 591 lub 📧 k.malikowska@uniwersytetkaliski.edu.pl

Zapisy trwają do 22 maja 2026 r.

Nowoczesne Centrum Symulacji Medycznej, sale wysokiej wierności, symulator ambulansu i specjalistyczne pracownie umiejętności klinicznych – to przestrzeń, w której już wkrótce studenci kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Kaliskim będą zdobywać doświadczenie w warunkach niemal identycznych z realną praktyką lekarską. Inwestycja o wartości blisko 15 mln zł realizowana jest dzięki środkom pozyskanym przez uczelnię z Krajowego Planu Odbudowy.

W ramach projektu pn. „Utworzenie, modernizacja i wyposażenie obiektów dydaktycznych w związku ze zwiększeniem limitów przyjęć na studia medyczne – Uniwersytet Kaliski im. Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego” przy ul. Kaszubskiej powstaje m.in. wieloprofilowe Centrum Symulacji Medycznej. Infrastruktura ta będzie wykorzystywana do prowadzenia nowoczesnego, opartego na symulacji kształcenia na kierunku lekarskim na poziomie przeddyplomowym.

– Centrum umożliwi rozwój praktycznych kompetencji klinicznych oraz komunikacyjnych studentów w warunkach wysokiej wierności, przy jednoczesnym zachowaniu pełnego bezpieczeństwa procesu dydaktycznego. To przestrzeń, w której studenci będą mogli wielokrotnie ćwiczyć procedury medyczne, uczyć się pracy w zespole oraz podejmowania decyzji klinicznych bez ryzyka dla pacjenta. Jednocześnie centrum zapewni realizację zajęć zgodnie z obowiązującymi standardami kształcenia na kierunku lekarskim, co znacząco wzmocni jakość przygotowania przyszłych lekarzy – mówi prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Andrzej Wojtyła, rektor Uniwersytetu Kaliskiego.

Studenci będą mieli do dyspozycji m.in.:
• sale symulacji wysokiej wierności,
• symulator ambulansu,
• sale umiejętności technicznych,
• sale BLS i ALS,
• sale do sesji debriefingowych.

Infrastruktura umożliwi również przeprowadzanie egzaminów w formule OSCE, zapewniającej standaryzowaną i obiektywną ocenę kompetencji klinicznych.

W ramach projektu doposażenie w wysokospecjalistyczny sprzęt zyskają ponadto laboratoria: biofizyki, biologii molekularnej/biochemii, mikrobiologii, fizjologii, histologii oraz pracownia komputerowa. Zrefundowana zostanie także modernizacja sal dydaktycznych na potrzeby kierunków medycznych Collegium Medicum.

– Realizacja projektu stanowi istotny krok w kierunku podniesienia jakości edukacji medycznej oraz zwiększenia liczby dobrze przygotowanych absolwentów kierunku lekarskiego. Dzięki nowoczesnej infrastrukturze Uniwersytet Kaliski wzmacnia swoją rolę jako ośrodek kształcenia przyszłych kadr medycznych – dodaje prof. Andrzej Wojtyła.

Głównym celem projektu jest zwiększenie liczby personelu medycznego oraz potencjału Uniwersytetu Kaliskiego w realizowanym programie studiów na kierunku lekarskim poprzez dostosowanie infrastruktury dydaktycznej i naukowej w latach 2021–2026, zgodnie z przyjętym Programem Rozwoju Uczelni, oraz dostosowanie warunków kształcenia na Uniwersytecie Kaliskim na kierunku lekarskim do standardu kształcenia na tym kierunku, zgodnie z art. 68 ust. 1 pkt 1–8 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Projekt realizowany jest w ramach konkursu D2.1.1 „Inwestycje związane z modernizacją i doposażeniem obiektów dydaktycznych w związku ze zwiększeniem limitów przyjęć na studia medyczne”, nabór 4.

Tytuł projektu
Utworzenie, modernizacja i wyposażenie obiektów dydaktycznych w związku ze zwiększeniem limitów przyjęć na studia medyczne – Uniwersytet Kaliski im. Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego

Dofinansowanie
14 988 104,40

Data rozpoczęcia
2022-11-01

Data zakończenia
2026-06-30

Fundusz
Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności

Program
Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności

Priorytet
Efektywność, dostępność i jakość systemu ochrony zdrowia – część grantowa

Działanie
D2.1.1 Inwestycje związane z modernizacją i doposażeniem obiektów dydaktycznych oraz zwiększeniem liczby osób podejmujących studia medyczne

W dniach 14-16 kwietnia 2026 r. zawita do nas Mobilna Pracownia Holografii Medycznej VR/3D. Warsztaty są bezpłatne, ale trzeba się zapisać.

HOLO vectors – organizator wydarzenia zachęca studentów do udziału w 30-minutowych warsztatach hands-on. W ofercie:

  • praca z modelami anatomicznymi 3D przy użyciu nowoczesnej technologii,
  • ćwiczenie myślenia przestrzennego, orientacji w obrazowaniu 3D i precyzyjnego rozpoznawania struktur anatomicznych,
  • testowanie nowego standardu wizualizacji medycznej.

ZAPISZ SIĘ: HOLO vectors

Miejsce: ul. Toruńska 7, przed Oddziałem Chorób Zakaźnych w Kaliszu.

Ponad 20 prac wpłynęło na konkurs „Zdrowie na przystanku – Studenci dla życia”, organizowany przez Uniwersytet Kaliski we współpracy z Miastem Kalisz. Inicjatywa ma na celu promocję zdrowego stylu życia oraz zwiększenie świadomości mieszkańców w zakresie profilaktyki zdrowotnej poprzez kreatywne działania studentów. Najlepsze prace zostaną zaprezentowane w przestrzeni miejskiej – na przystankach autobusowych, gdzie będą pełnić funkcję informacyjną i edukacyjną.

Uczestnicy przygotowali projekty plakatów edukacyjnych, które poruszają tematykę m.in. profilaktyki chorób, zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej oraz dbania o zdrowie psychiczne. Podsumowanie konkursu i wręczenie nagród odbyło się 25 marca podczas II Mistrzostw Szkół Ponadpodstawowych w Pierwszej Pomocy o Puchar Rektora Uniwersytetu Kaliskiego.

– Ta inicjatywa została zainspirowana pięknym projektem miasta Kalisza – fioletowym przystankiem przy Domu Pomocy Społecznej, który stał się symbolem troski o seniorów i osób potrzebujących wsparcia. Jako lekarz z wieloletnim doświadczeniem w ratowaniu życia, widziałem zbyt wiele sytuacji, gdy szybka pierwsza pomoc lub proste codzienne nawyki mogły zmienić losy pacjenta. Dlatego z osobistą satysfakcją patrzę, jak nasi studenci, autorzy kreatywnych prac, niosą to przesłanie dalej – na przystanki, ulice i do serc mieszkańców –  powiedział prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Andrzej Wojtyła, rektor Uniwersytetu Kaliskiego im. Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego.

Organizatorzy zwrócili uwagę, że tego typu inicjatywy stanowią ważny element budowania świadomości społecznej oraz aktywizacji młodych ludzi.

– Kieruję podziękowania do pana rektora za ten partnerski projekt, który – mam głębokie przekonanie – daje nową jakość w mówieniu o pierwszej pomocy, chorobach cywilizacyjnych i sposobach radzenia sobie z nimi. Tego nigdy za wiele. Każda taka inicjatywa jest cenna i dziękuję autorom wszystkich prac za ten trud i serdeczne gratulacje dla laureatów – dodał Janusz Sibiński, naczelnik Wydziału Spraw Społecznych i Mieszkaniowych Urzędu Miasta Kalisza.

Decyzją jury nagrody zdobyli:

  • Beata Bogacka – za plakat Zawał serca – rozpoznaj objawy, ratuj życie, 
  • Maja Kolanowska – za plakat Udar mózgu – każda minuta ma znaczenie, 
  • Barbara Janiak, Damian Kucner, Eryk Kontecki – za plakat Cukrzyca typu 1 i 2 – poznaj różnice, zapobiegaj typowi 2,
  • Jagoda Roszak – za plakat Depresja i kryzysy psychiczne – nie jesteś sam, pomoc jest blisko,
  • Anna Chlasta – za plakat Pierwsza pomoc – każdy może uratować życie.

Najlepsze prace zostaną zaprezentowane w przestrzeni miejskiej – na przystankach komunikacji publicznej. Będzie je można podziwiać przez cały kwiecień i maj.

Dodatkowo, w oparciu o tematykę prac, odbędzie się także konferencja dla mieszkańców.

Fot. Filip Sieroński