• Polski
  • English
    • Contrast
    • Font

Osoba studiująca, która pragnie zdobyć pierwsze praktyczne umiejętności zawodowe, natychmiast dostrzega wiele ofert. Obok ofert skierowanych do ekspertów bądź kierowników oddziałów, pracodawcy oferują stanowiska młodszych specjalistów oraz programy praktyk. Właśnie w tej kategorii łatwo znaleźć nęcącą propozycję. Stanowisko odpowiada wybranemu profilowi edukacji, codzienne obowiązki jawią się jako logiczne, a sam proces naboru zapowiada pomyślny start zawodowy. Pierwotny entuzjazm nierzadko gaszą wygórowane wymogi pracodawcy. Choć ogłoszenie dotyczy praktyk lub pozycji entry-level, to zestaw kryteriów sugeruje, że autor tworzył tekst dla kandydata z bogatym dorobkiem, własnym portfolio oraz stażem w danym sektorze. Zamiast planować debiut w firmie, kandydat zaczyna analizować własne braki. Młody człowiek skrycie zakłada wtedy, że inni kandydaci okażą się atrakcyjniejsi dla rekruterów. Spora grupa początkujących kandydatów rezygnuje wtedy z dalszych kroków. Ludzie ci przedwcześnie kapitulują – rezygnują z wysłania CV. Czy postępują właściwie?

Debiutant na rynku pracy porzuca status amatora

Analiza ofert pracy w różnych regionach kraju – biorąc pod uwagę choćby oferty pracy w Sosnowcu, Warszawie, Krakowie bądź Wrocławiu, a także propozycje z mniejszych ośrodków oraz opcje zdalne – pokazuje wyraźnie, że wakaty dla stawiających pierwsze kroki w profesji nadal pozostają dostępne. Niemniej jednak start w zawodzie wiąże się obecnie z wyższymi progami, niż sugeruje nazwa stanowiska. Miana „junior” czy „stażysta” rzadko oznaczają już wielomiesięczną edukację obejmującą podstawowe zagadnienia. Pracodawcy coraz częściej oczekują sprawnej obsługi podstawowych narzędzi cyfrowych, świetnej organizacji czasu oraz gotowości do natychmiastowej realizacji zadań w zespole.

Taki stan rzeczy wywołują częściowo modyfikacje w strukturze codziennych obowiązków. W wielu branżach algorytmy i narzędzia AI przejmują lub wspierają część prostych, powtarzalnych zadań, które dawniej przejmowali początkujący pracownicy. Z tego powodu przedsiębiorstwa poszukują kandydatów, którzy wprawdzie nie posiadają jeszcze wszechstronnej wiedzy, lecz potrafią dowieść, że znają realia branży – czyli sprawnie obsługują aplikacje, chętnie poszerzają wiedzę bez nadzoru, porządkują informacje i formułują logiczne konkluzje. To nie oznacza, że każdy komunikat rekrutacyjny dla juniora trafia obecnie wyłącznie do ukształtowanych ekspertów. U progu kariery należy jednak zaprezentować coś więcej niż sama deklaracja chęci nauki.

Pozwól działać specjalistom od rekrutacji

Widzisz ofertę pracy i uświadamiasz sobie brak kilku wspomnianych tam umiejętności? Wtedy automatycznie chcesz odpuścić. Towarzyszy Ci strach, że rekruter uzna Twoją aplikację za nietrafioną albo pomyśli, że niepotrzebnie zabierasz jego cenny czas. Postępujesz niesłusznie. To pracodawca lub osoba prowadząca rekrutację decyduje, które kryteria są warunkiem koniecznym, a które są jedynie dodatkowymi atutami. Kiedy rezygnujesz już na samym początku, samodzielnie przekreślasz własne szanse. Tracisz okazję, żeby osoba oceniająca aplikację dostrzegła Twoje kompetencje, motywację i potencjał.

Raport portalu Aplikuj.pl pod tytułem Jak przygotować skuteczne ogłoszenie o pracę? ujawnia konkretne statystyki. Aż 75% ankietowanych kandydatów ocenia ogłoszenie na podstawie jego jasności i precyzji przed podjęciem decyzji o aplikowaniu. Twórcy tego dokumentu akcentują, że firmy mają obowiązek klarownie rozgraniczać warunki bezwzględnie konieczne od opcjonalnych. Codzienność wygląda jednak zupełnie inaczej – rekruterzy nagminnie mieszają wszelkie oczekiwania w jednym miejscu. W tym położeniu warto nauczyć się grupować wytyczne i sprawnie odczytywać intencje autorów.

Trzy typy kryteriów rekrutacyjnych – jak rozsądnie analizować oferty pracy?

Punkty w ofercie pracy bezpieczniej podzielić na trzy grupy, zamiast widzieć w nich rygorystyczny rejestr bezdyskusyjnych warunków. Powyższy podział pozwoli zweryfikować, czy ewentualne niedostatki natychmiast przekreślają szanse kandydata, czy stanowią naturalny obszar do przyszłej nauki.

Kryteria wstępne

Te parametry determinują szanse na początku procesu, a ich brak momentalnie blokuje dalszą drogę. Wykaz ten obejmuje przykładowo:

  • aktualny status akademicki,
  • specjalistyczne certyfikaty oraz odpowiedni dyplom,
  • znajomość języka obcego na wymaganym poziomie,
  • dyspozycyjność w konkretnych porach doby,
  • gotowość do rozpoczęcia pracy od określonego dnia i deklarację precyzyjnej liczby godzin (na przykład cały etat),
  • akceptację pracy w trybie stacjonarnym.

Jeśli kandydat nie spełnia tych kryteriów nie powinien wysyłać zgłoszenia.

Kompetencje przydatne w codziennej pracy

Te konkretne kompetencje korelują wprost z celami, które zawiera treść oferty. W tym obszarze pracownik formatuje arkusze kalkulacyjne, wyszukuje informacje, wyciąga wnioski z danych, tworzy zwięzłe notatki, rozmawia z kontrahentami, porządkuje dokumentację bądź opanowuje elementarne funkcje konkretnego programu. Deficyt pojedynczej sprawności z tego zestawu wcale nie eliminuje kandydata, szczególnie gdy posiada on analogiczną wiedzę oraz udowadnia, że w pełni pojmuje specyfikę danej posady.

Dodatkowe kryteria selekcji kandydatów

Kiedy nie posiadamy tych cech, spójrzmy na to jak na sygnał, że pozostali kandydaci mogą mieć nad nami przewagę. Taka sytuacja nie zmusza nas jednak do natychmiastowej kapitulacji. Wspomniane czynniki bez wątpienia podnoszą atrakcyjność naszej aplikacji, choć rekruterzy nie zawsze z ich powodu zaproszą nas na rozmowę kwalifikacyjną. Zależnie od konkretnego sektora rynku, pracodawcy zwracają wtedy uwagę na kolejny język obcy, biegłość w alternatywnych programach, określonych technikach lub metodologiach. Czasami chodzi o wstępne portfolio, wcześniejszy udział w projektach, praktykę w pokrewnej branży bądź kolejną specjalizację. W samych ofertach pracy te kryteria zazwyczaj towarzyszą zwrotom typu „atutem będzie”, „mile widziane”, „docenimy” lub deklaracjom, że dany element stanowi dodatkowy plus.

Kiedy w ofertach brakuje wspomnianych zwrotów, możemy przeanalizować jedną kwestię. Czy bez tej konkretnej umiejętności zdołamy realizować większość obowiązków na danym stanowisku? Twierdząca odpowiedź oznacza, że ten pojedynczy aspekt najpewniej nie przesądzi o sukcesie bądź porażce w całym procesie selekcji.

Kiedy zgłosić własną kandydaturę mimo pewnych braków – a kiedy rozsądniej zrezygnować?

Nawet jeśli kandydat nie spełnia wszystkich kryteriów, jego szanse w rekrutacji wcale nie muszą maleć do zera. Eksperci z Career and Professional Development University at Albany zauważają, że profile stanowisk przypominają raczej listę idealnych oczekiwań pracodawcy. Z tego powodu firmy rzadko spotykają osoby, które w stu procentach wpisują się w każdy wymóg. Ostateczny rezultat zależy więc od charakteru brakujących elementów oraz od tego, czy potrafimy zaprezentować alternatywne atuty. W przypadku ofert dla stażystów, osób początkujących czy debiutantów, dotychczasowa historia zawodowa schodzi na dalszy plan. Pracodawcy doceniają wówczas projekty akademickie, aktywność w kołach naukowych, wolontariaty, zajęcia dorywcze oraz samodzielne projekty, które kandydat wdrożył w życie.

Udział w rekrutacji ma sens w sytuacji, gdy kandydat radzi sobie z większością codziennych obowiązków, w pełni rozumie zakres wyzwań i potrafi przedstawić jasne dowody, które dokumentują zbieżne umiejętności. Kiedy ogłoszenie zawiera wymóg dyplomu wyższej uczelni z określonej dziedziny, a student kończy właśnie ostatni rok, drzwi do rozmowy kwalifikacyjnej pozostają otwarte. Podobna reguła dotyczy programów komputerowych oraz metodologii. Ktoś, kto sprawnie obsługuje jedno narzędzie z określonej grupy, zazwyczaj szybko opanuje pokrewny system. Musi jedynie rozumieć logikę operacji oraz standardowy przebieg konkretnych obowiązków. Brak wcześniejszego doświadczenia w kontakcie z klientami również nie przekreśla naszych szans. Wystarczy, że kandydat wykaże się pokrewnymi doświadczeniami – przykładowo omawiał szczegóły z członkami studenckiego stowarzyszenia bądź odpowiadał za przepływ informacji w zespole projektowym.

Z kolei rozsądniej będzie odpuścić dany proces – bądź potraktować ogłoszenie w kategoriach drogowskazu w nauce – jeśli nie spełniamy wymogu formalnego, niemożliwego do ominięcia. Lepiej wycofać się również w momencie, kiedy większość obowiązków brzmi obco bądź oferta wymaga od nas kompetencji, których zwyczajnie nie posiadamy. Rozsądne podejście nie polega na tym, że wysyłamy życiorys do każdej firmy. Całość opiera się na chłodnej analizie tego, na ile dany profil oraz nasza dotychczasowa ścieżka zawodowa wykazują satysfakcjonującą zbieżność.

Jak wyeksponować swoje atuty w życiorysie zawodowym, gdy nie spełniamy wszystkich kryteriów rekrutacji?

Kiedy przejrzymy ofertę pracy i dojdziemy do wniosku, że nasza kandydatura ma sens, nie zaczynajmy CV, listu motywacyjnego ani rozmowy z rekruterem od wywodu o własnych niedociągnięciach. Unikajmy na wstępie zdań typu: „Brakuje mi jeszcze stażu, lecz przyswajam wiedzę w szybkim tempie”. Choć ten komunikat odzwierciedla rzeczywistość, rozsądniej będzie przesunąć go na dalszy plan. Lepszą strategią jest od razu pokazać punkty wspólne, w których dotychczasowa aktywność zawodowa pokrywa się z oczekiwaniami nowej firmy.

Gdy prezentujemy historię zawodową, świetnie sprawdza się przejrzysty układ: na początku konkretny obowiązek, następnie obszar odpowiedzialności, dana aplikacja bądź określone kwalifikacje, a na końcu krótki opis efektów. Unikajmy ogólnikowych haseł w stylu „udział w projekcie” – znacznie korzystniej opisać szczegóły autorskich dokonań, wskazać partnerów biznesowych oraz przedstawić końcowy rezultat. Należy również wyjaśnić rzeczywisty sens słów o „znajomości Excela” – czy kryje się pod tym porządkowanie danych, budowa raportów lub wyłącznie proste formuły.

W analogiczny sposób przedstawiajmy kwalifikacje, nad którymi aktualnie pracujemy. Nie musimy pozorować perfekcji, jednak nie pomijajmy umiejętności opanowanych na poziomie podstawowym. Jeżeli kandydat zna podstawy danego systemu z wcześniejszych zadań lub samodzielnych ćwiczeń, powinien zasygnalizować, jak się nim posługiwał oraz jaki stopień biegłości osiągnął. W przypadku niszowego oprogramowania właściwy krok stanowi krótki opis jego przeznaczenia. Sama nazwa marki może wydać się niejasna dla rekrutera, ponieważ nie musi on orientować się we wszystkich specjalistycznych rozwiązaniach rynkowych. Wzmianka wskazująca, iż dany system służy do retuszu zdjęć bądź weryfikacji statystyk, ułatwia właściwą ocenę sytuacji.

Najistotniejszą kwestię stanowi dopasowanie języka CV do sformułowań z oferty. Kiedy firma poszukuje pracownika do kontaktu z klientami, opiszmy własne doświadczenia w komunikacji z ludźmi. Główny dokument aplikacyjny nie ma potwierdzać bezwzględnej perfekcji we wszystkich obszarach. Jego zadanie polega na demonstracji, które oczekiwania umiemy poprzeć faktami tu i teraz, a które rzetelnie oraz jawnie pogłębiamy.

Braki nie skreślają możliwości

U progu kariery łatwo uznać ofertę za egzamin, w którym każda luka obniża końcowy rezultat. Lepiej natomiast postrzegać ten konkretny dokument jako wstęp do dialogu o spójności. Materiał University of California San Francisco (UCSF) wyraźnie zaznacza, że etap rekrutacji służy konfrontacji obopólnych wymogów. Wtedy sama firma sprawdza, kto udźwignie konkretne obowiązki oraz jaką wiedzę i w jakim stopniu zechce przekazać nowemu pracownikowi. Kiedy kandydat odpowiada na poszczególne kryteria, jasno rozumie codzienne obowiązki, a dotychczasową aktywność potrafi ująć w słowa opisujące fachowość, wtedy aplikacja nie oznacza celowej manipulacji faktami ani fałszowania doświadczenia. Taki krok stanowi jedynie test, czy profil kandydata i specyfika etatu wykazują wystarczający poziom dopasowania.

Niekiedy proces kończy się odmową – często jednak dopiero sam życiorys udowadnia, że pierwsza oferta, staż lub rozmowa kwalifikacyjna były bliżej, niż sugerował to pierwotny, niezwykle oficjalny zestaw kryteriów.

Źródła:

Autor: M.P.